• Wpisów:6
  • Średnio co: 314 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:35
  • Licznik odwiedzin:1 037 / 2204 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Cud" cz.III
...Ewelina nagle otworzyła oczy. Nie,nie otworzyła ich w realu. Była w czymś rodzaju snu. Wszędzie była mgła. Nikogo nie było. Dziewczyna była przestraszona. Nagle zobaczyła przed sobą wysuwający się ekran a na nim pokazały się wszystkie jej dobre i złe uczynki na Ziemi. Nie wiedziała co się dzieje. W pewnym momencie film się urwał. Usłyszała czyjś głos.
-Ewelino...chodź do mojego świata...Zostaw tą Ziemię...proszę.-odezwał się głos.
-K...Kim jesteś?-spytała dziewczyna drżącym głosem.
-Jestem Panem Krainy Szczęśliwości. U mnie będziesz miała wszystko co zapragniesz.
-Ale gdzie ja jestem?
-przed bramą do mojego Królestwa.-nagle przed nią pokazały się olbrzymie wrota.
-Ale co ja tu robię?...Czy ja umarłam?-łzy zaczęły lecieć jej po policzkach.
-Jeszcze nie...Ale twój stan jest bliski śmierci. Dlatego zgódź się i chodź do mnie.
-Nie...ja nie chcę! Ja chcę żyć na Ziemi. Mam tam rodziców, przyjaciół...Ja nie chcę ich zostawić.-krzyknęła szlochając.
-Jesteś tego pewna? W moim Królestwie będziesz miała dostatek a tam...-nie dokończył bo mu przerwała.
-A tam ludzi, których kocham.-powiedziała Ewelina gorzej płacząc na wspomnienie swoich rodziców i przyjaciół.
-Hm...Nigdy nie widziałem tak wielkiej miłości...Nawet u mojej żony.-westchnął cicho po czym dodał. - Zastanowię się nad twoim powrotem na Ziemię.
-Ale ja umieram! Ty musisz się teraz zdecydować! Bo inaczej...zostanę tu na zawsze...
Nikt jej nie odpowiedział. Została sama.
 

 
"Cud" cz.II
...Przestraszona Klara nie wiedziała co ma zrobić. Postanowiła, że pojedzie do szpitala razem z Eweliną. Zabrzmiał dzwonek na przerwę. Pobiegła do Anki i Laury( jej i Eweli przyjaciółek).
-Anka zwolnij mnie u Buki. Nie idę na lekcje.-powiedziała Klara.
-No ok, ale czemu? Czemu nie idziesz?-spytała Anka.
-Po Ewelinę przyjedzie zaraz karetka..Jadę z nią.
-Ale ja też chcę! Nie zostawię jej!- krzyknęła Anka. W tej chwili podeszła do nich Laura.
-Co się dzieje?-spytała.
-Po Ewelinę zaraz przyjedzie karetka..-powiedziała cichym głosem Anka.
-Chcę z nią jechać!-krzyknęła Laura.
-Dziewczyny nie ma sensu żebyśmy pojechały tam we trzy. Ja i tak mam nieobecności na lekcjach. Nic mi się nie stanie. A wy musicie być teraz na każdych lekcjach.-powiedziała Klara.
-Ale...
-Nie ma żadnych ale. Ja z nią jadę a wy zostańcie tu. Jak coś się będzie działo zadzwonię..A teraz idę..Przyjechali już.-powiedziała Klara i podbiegła do karetki. Ewelinę zanosili na łożu. Klara powstrzymała się od płaczu. Ewela wydawała się teraz taka krucha..że jedno dotknięcie i mogła by się rozpaść...Z rozmyśleń wyrwała ją pielęgniarka.
-A co ty tu robisz? Dzwonek na lekcje już dawno zadzwonił.
-Proszę pani ja..Jadę z Eweliną.-powiedziała stanowczo Klara.
-Przykro mi ale nie możesz.
-Muszę. I może mi pani wstawić uwagę czy coś. Nie opuszczę Eweliny..
-Och...No dobrze. Możesz jechać.-powiedziała pielęgniarka. Klara wsiadła do karetki. W drodze zadzwoniła po rodziców Eweliny. Kiedy dojechali oni już tam byli.
-Boże kochany..Co się stało mojej córeczce?-spytała drżącym głosem pani Miłosz.
-Ona..zasłabła na w-f. Nic jej nie będzie. Zrobią badania i wszystko będzie dobrze..-przekonywała Klara rodziców Eweliny. Chociaż w głębi serca przekonywała również siebie..
Ewelinę zabrali na jakąś operację. Klara nie wiedziała po co. Nie zastanawiała się nad tym. Chciała po prostu podejść do niej i móc ją przytulić. Po kilkunastu minutach lekarze prowadzili Ewelę na łóżku do sali. Lekarz podszedł do rodziców dziewczyny. Klara podeszła do nich.
-Proszę pana..Ewelina będzie zdrowa tak? Wyjdzie z tego?-spytała Klara.
-Mamy nadzieję..Ona..-nie dokończył. Lekarze z sali zaczęli go wołać. Pobiegł do nich. Klara i rodzice Eweliny oglądali sytuację za szkłem. Doktor pochylił się nad Eweliną i zaczął ją reanimować. Wstrzyknęli jej coś do kroplówki. Położyli urządzenie na piersi i wywoływali wstrząs. Klara zauważyła jak mama Eweli płacze. Pocieszyła ją.
-Proszę pani..Wszystko będzie dobrze..Zobaczy pani.- próbowała by nie widać było jak bardzo jest zdruzgotana. Stała za szybą, widziała jak lekarze próbują ratować Ewelinę a ona nie mogła nic zrobić..kompletnie nic..
W tym samym czasie...
C.D nastapi...
 

 
"Cud" cz.I
Ewelina miała teraz wf ze swoją klasą. Grali w siatkówkę. W pewnym momencie Ewelinie zrobiło się słabo. Była bardzo blada. Podeszła do niej jedna z jej przyjaciółek.
-Ej,Ewela co jest?-spytała Klara.
-Ja..nic mi nie jest..- Odpowiedziała Ewelina.
-Przecież widzę,że..
-Na prawdę. Nic mi nie jest. Grajmy dalej.-powiedziała Ewelina i dalej zaczęli grać. Jednak kiedy popatrzyła na Klarę..była jakaś rozmazana. Ewelina poczuła,że nogi jej się uginają. Pomyślała,że zaraz upadnie.
-Klara..-zdążyła zawołać. Upadła na ziemię. Była nieprzytomna. Klara szybko podbiegła.
-Boże, Ewelina! Anka zawołaj panią!- krzyknęła.
Wszyscy się zbiegli. Chłopak z ich klasy wziął ją na ręce i zaniósł do pani pielęgniarki. Klara poszła razem z nim. Pielęgniarka położyła zimny okład na czoło Eweliny. Próbowała ją "zbudzić". Nic, żadnej reakcji. Zbadała puls. Po czym wystraszona zawołała do Klary.
-Ma za niski puls..Wzywam karetkę!
C.D. nastąpii...
 

 
"Miłość od pierwszego wejrzenia"
Pewnego dnia do szkoły Adriana przyszła Angelika- nowa uczennica. Adrian stał ze swoimi kolegami, kiedy nagle Angela weszła do szkoły. Spojrzała mu w oczy, on spojrzał jej i się do niej uśmiechnął. Lecz ona szybko odwróciła wzrok. Nagle podszedł do niej, uśmiechnął się(co podkreślało jego dołeczki) i powiedział:
-Jesteś tu nowa?
-A nie widać?- odparła.
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie :>
-Ja odpowiadam.
-Czuję, że chyba mnie nie lubisz.
-Nie,czemu? Po prostu nie lubię podrywaczy.-odparła patrząc na niego z ukosa.
-A kto powiedział,że ja cię podrywam? To już nie można zagadać do ładnej dziewczyny?- spytał z uśmieszkiem.
-No można,można. Ale teraz wybacz mam lekcje.- Powiedziała i zwinnym ruchem obróciła się na pięcie i poszła. Coś ciągnęło Adriana do niej. Podobała mu się. Podobała mu się jej otwartość i szczerość. Postanowił po lekcjach do niej znów zagadać.
Zadzwonił dzwonek. Adrian zauważył, że Angelika wychodzi ze swojej klasy. Podszedł do niej.
-Ach, to znowu ty?- spytała z ironią Angela.
-Taak we własnej osobie.-puścił do niej oko.-Tak wg to nie wiem jak się nazywasz. Ja mam na imię Adrian a ty?
-Angelika.
-Ładnie imię. Hej,ee może oprowadzić się po szkole?
-No wiesz..
-Nie daj się prosić.-zrobił maślane oczka.
-Niech ci będzie.-Tak więc poszli oglądać szkołę. Dużo rozmawiali,śmiali się. Czuli się w swoim towarzystwie bardzo dobrze.
-Jej nie wiedziałam,że możesz być taki fajny.-powiedziała z uznaniem Angelika.
-A co na początku myślałaś, że jestem jakiś lalusiem,który podrywa każda napotkaną laskę?-spytał.
-Tak,tak myślałam.-powiedziała szczerze dziewczyna.
-Acha..-zrobiło mu się smutno i Angela natychmiast to zauważyła.
-Ej, ale taki nie jesteś. Jesteś fajny.- powiedziała.
-Mówisz tak tylko po to żeby mnie pocieszyć.
-Nie wcale nie. No co mam zrobić,żebyś mi uwierzył?-spytała.
-Dać mi buzi w policzek.-uśmiechnął się chytrze.
-Zaplanowałeś to!
-Niee,wcale nie..To jak z tym buziakiem?
-Chyba śnisz!- Angelika była zła. Adrian zatrzymał ją i podszedł do niej.
-No nie gniewaj się.-i w tej chwili jakiś dwóch chłopaków biegnących obok nich popchnęło Adriana na Angelikę. Poleciał tak,że stykneli się ustami. Adrian wykorzystał tą chwilę i pocałował Angelikę. O dziwo ona nie stawiała oporu. Jednak kiedy się odsunął ona była smutna.
-Przepraszam...nie powinienem..-zaczął.
-Nie ma sprawy..tak naprawdę to było miło.-uśmiechnęła się. Odprowadził ją do domu. Pogadali jeszcze wymienili się numerami telefonu. Kiedy oboje byli już w swoich domach,czuli,że ten pocałunek ich połączył. Chociaż na razie nie zdawali sobie z tego sprawy zakochali się w sobie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Tak będzie lepiej"
Była sobie Nikola(16 lat), która bardzo kochała swojego chłopaka. Uważała go za ideał. Pewnego dnia ze swoją najlepszą przyjaciółką poszła do klubu. Poszły tam zabawić się po ciężkim dniu nauki. Jej chłopak Marcus nie chciał iść z nimi, gdyż umówił się z kolegami- tak Nikoli przynajmniej powiedział. Jednak ona czuła, że coś jest nie tak..
Kiedy znalazły się w klubie, każdemu facetowi opadała szczęka. Nie trzeba było się z tego powodu dziwić. Nikola choć była drobna to miała długie, lekko kręcone, blond włosy i bardzo zielone oczy. Natomiast jej przyjaciółka- Laura, była wysoka, miała krótkie, brązowe włosy i niebieskie oczy. Tak więc, podeszły do baru i zamówiły sobie po drinku( musiały długo namawiać barmana,który był o d nich o 2 lata starszy) i zaczęły rozmawiać. Nagle Laura zamarła. Nikola nie wiedząc co się stało odwróciła się i ... zobaczyła Marcusa obściskującego się z jakąś dziewczyną. Serce stanęło jej w gardle i oczy załzawiły. Podeszła do Marcusa i uderzyła go w policzek.
-Jak mogłeś?! Kochałam cię! Czemu to zrobiłeś..-spytała Nikola drżącym głosem.
-Nikola,błagam cię, nie przesadzaj, nadal cię kocham, wyluzuj.-odpowiedział Marcus. Widać było, że jest pijany.
-Ja przesadzam?!Obściskujesz się z jakąś laską i to jest przesada?! Ja cię kocham..przynajmniej kochałam.
-Zrozum, znudziłaś mi się i tyle. To było przelotne uczucie.- jego słowa utkwiły jej głęboko w głowie. Nie zważając na nikogo wybiegła z klubu. Poszła na cmentarz, na grób swojej mamy. Nie żyła już od ponad roku.
-Ja...już nie dam rady mamo..Wiem, obiecałam ci być silną,ale nie potrafię...
Zbiła znicz, który był obok. Wzięła do ręki kawałek szkła. Nie obchodziło ją nic. Wolała odejść z tego świata, niż żyć zraniona...
 

 
Będę pisała krótkie opowiadanka ;DD Czasem będą śmieszne, smutne, radosne. Ale jeśli nie będą się podobały to piszcie ; ) nigdy za dużo krytyki.